Parę dni później.-Jessi wstawaj!-krzyknął tata
-Już idę -wymamrotałam i wstałam z łóżka.Po chwili na sobie miałam To i zeszłam na dół.
-Co chciałeś?
-Dostałem zlecenie z Francji, musisz tam leciec już wszystko załatwione.Idź się pakuj bo ci samolot odleci.
-Co ci?-zapytał na sobie miała to
-Nic, tylko jadę do Francji.
-Ja to?
-Normalnie, tata dostał jakieś zlecenie i muszę tam jechac
-Zwiedzisz trochę ale później ktoś musi objąc po mnie firmę.-powiedział
-tak wiem.-powiedziałam i poszłam do pokoju. Po 15 minutach byłam już spakowana
-Bells, powiedz Zaynowi i przeproś go ode mnie.Trzymaj się.
-Jasne.
Napisałam mesa belli ze wsiadam do samolotu i nagle zauważyłam Liama i Julie na sobie miała taki zestaw.
-Co wy tu robicie?
-My raczej co ty tu taj robisz?
-ja lecę do Francji a wy?
-Liam leci do Paryża do mamy jest poważnie chora.-powiedziała
-Przykro mi.no to nic.Idę bo mi jeszcze odleci.
Wsiadłam do samolotu a po paro minutach ktoś usiadł koło mnie.Był to jakiś młody facet.
-Hej mam na imię Rodrigo a ty?-zapytał
-Cześc jestem Jessi Williams.-przedstawiłam się
-Nie pamiętasz mnie?-zapytał zaskoczony koleś
-Nie niby skąd?
-Poznaliśmy się w firmie twojego ojca, jestem kuzynem od Sivy.
-To ty?pamiętam cię , ale co ty tutaj robisz?
-jadę sprawdzic jakieś pole golfowe.Ojciec mi kazał
-Ja też.ma go sprzedaje jakiemuś Lee.
-Tak to mój wujek.-powiedział -jest nowym trenerem.
-Widzę że masz sławną rodzinę.
-Na jak długo tu zostaniesz?
-Na trzy dni. a ty?
-Na tydzień.
___________________________________________________________________________
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz